» : Top » World » Marathi
Szelki - ciekawe strony o Twoim hobby. Sprawdź różne strony o tematyce hobbystycznej, od kolekcjonerstwa po zwierzaki!
» Trippy Sounds
W sobotę 29.11.2008
W sobotę 29.11.2008
Nawigacja Zdrowa Pościel Salon Samochodowy Poznań Meble Sklepowe Elementy metalowe Zielona Herbata ITIL Kable Buty Sportowe Kwiaciarnia Gdynia Rehabilitacja Poznań Pozycjonowanie
| » Zaraz, zaraz... "serwis społeczny"? Aukcje.org: Pomoc Allegro: Osoby powiązane ze sobą w jakikolwiek sposób (np. rodzina, współpracownicy, sąsiedzi, znajomi) nie mogą składać ofert między swoimi kontami. Zakaz dotyczy wszystkich formatów sprzedaży i obowiązuje nawet w przypadku odwołania oferty przez Sprzedającego. Jeśli jesteś właścicielem konta firmowego, poinformuj o tej zasadzie swoich pracowników. Przy okazji aliansu Allegro z Naszą Klasą powraca stary problem: znajomi/rodzina/pracownicy na aukcjach (przy okazji: o całościowe przedstawienie kłopotu z Allegro-NK i zestawienie wszystkich wątpliwości pokusił się Marcin Opolski w Dzienniku Internautów - polecam lekturze). Sprawa jest jednak znacznie głębsza i myślę, że to dobra chwila, aby ktoś w Allegro zastanowił się nad pewnymi założeniami. Popatrzmy: wykluczenie udziału w aukcjach "osób powiązanych" ma na celu ochronę kupujących przed ew. podbijaniem ceny przez znajomych/pracowników/rodzinę sprzedawcy, lub nawet jego samego. Wydaje się, że taki zapis jest całkiem uzasadniony i potrzebny - jednak od czasu do czasu pojawia się ALE. Pierwsze ALE polega na anonimowości aukcjonerów. Potrafię sobie wyobrazić, że ktoś z mojej rodziny, biura czy choćby sąsiad wystawi na aukcji coś, co mnie akurat zainteresuje i co będę chciał kupić. Skąd mam wiedzieć, że pod jakimś-tam nickiem ukryła się "osoba powiązana"? Do momentu, kiedy wszyscy aukcjonerzy nie identyfikują się z imienia i nazwiska, adresu (bo ilu znacie Kowalskich i Nowaków w swoim mieście) itd... nie ma absolutnie żadnej pewności kim jest aukcjoner. Drugie ALE polega na zwykłym zżyciu się aukcjonerów - poznawaniu na aukcjach nowych osób, nawiązywaniu przyjaźni - czy nawet wiązaniu się w pary. Pewne "grupki znajomych" widać czasami na kafejkach - i jest to naturalne. Czy wszystkich uczestników takich nieformalnych grup znajomości (czy nawet wzajemnej adoracji), którzy wzięli udział w swoich aukcjach należałoby ... spacyfikować blokadą konta? Absurd. Co więcej, admini Allegro także mają swoje towarzyskie powiązania - czy ich także należałoby zawiesić? Trzecie ALE to kwestia "wykrywalności". Choćby Allegro postawiło datacenter wielkości poznańskiego rynku, nie jest w stanie zbadać wszelkich możliwych powiązań między aukcjonerami. Swobodnie można "podbijać ceny" bez najmniejszych szans wykrycia - wystarczy odrobina sprytu... i znajomi w różnych częściach kraju. Czwarte ALE to sprawa interesu. Komu faktycznie szkodzi podbijanie aukcji? Licytujący deklarują swoje oferty, a na ich podstawie system wylicza aktualny poziom ceny. Nikt z licytujących (poza adminami, którzy jak wiemy licytują w aukcjach) nie wie jaką kto zadeklarował cenę. "Podbijacz" może wyłącznie zgadywać. Jeśli przebije deklarację poprzedniego uczestnika aukcji - jego oferta ma szansę stać się wiążąca. Jeśli nie przebije deklaracji poprzednika - poprzednik nie zapłaci więcej niż zadeklarował. W rezultacie, kupujący wyda najwyżej tyle, ile zadeklarował, sprzedawca zarobi ew. odrobinę więcej (ryzykując, że będzie musiał pokryć koszta aukcji także w wypadku "wygranej" przez podstawionego znajomego), a serwis zarabia zawsze. KOMU TO SZKODZI? Biorąc pod uwagę powyższe, 1. sporą niewykrywalność, 2. brak możliwości identyfikacji i 3. brak szkód... wypadałoby zastanowić się, czy zapis Pomocy Allegro, na podstawie którego serwis zawiesza konta użytkownikom nie jest przypadkiem kompletną pomyłką. Albo celową pomyłką, która staje się użyteczna w blokowaniu kont niechcianym osobom. Moim zdaniem Allegro może zacząć starać się zostać serwisem społecznym dopiero wtedy, kiedy poznańscy admini zrozumieją, że to nie ich sprawa kto kupuje i kto sprzedaje - byleby sprzedawał i płacił opłaty. I nie jest ich rolą szpiegować kto-od-kogo, skoro każdy użytkownik widzi na kartach komentarzy administratorów zakupy wykonane u znajomych, z którymi namiętnie gadają na kafejkach. Skoro są równi i równiejsi - to społeczność jest KLIKĄ, a nie społecznością. | » Wojenki sprzedawców Aukcje.org: Wojtek opisał w mailu bulwersującą go sytuację: Witaj, Tu aukcja, w której uczestniczy user, udzielający się w wątku. Co ciekawe, dla wątkotwórcy, jego konta/klony są nieznane, stąd też zakup (nazwę go kontrolowanym) w celu pozyskania danych osobowych usera jest czymś, co mnie żenuje. Prawdopodobnie ma rację twierdząc, że wątkotwórca jest szarakiem, lecz chwalenie się tym, w jaki sposób pozyskał dane do zgłoszenia wątkotwórcy do US uważam za przejaw choroby, którą administracja Allegro toleruje. Współpraca serwisu z organami kontrolno - skarbowymi (pożyteczna i potrzebna) to jedno a puszenie się usera donoszeniem do US to drugie. Co ciekawe, ten user sam miał kłopoty z US, zgłoszony przez kogoś z forum (konkurencja nie śpi). Uważam, że to dobrze że administracja trzyma się z daleka od tego typu spraw, bo niby co mieliby zrobić? Co do powiadamiania US - część aukcjonerów bierze sprawę kontroli we własne ręce. Prawdopodobnie uważają, że taka wojenka podjazdowa spowoduje oczyszczenie serwisu z szarej strefy. W ograniczonym zakresie może to być skuteczne. Wygląda to źle, bo w naszej kulturze "donosiciel" - to obelga. W wielu krajach (nawet nie tak daleko od nas - popatrz na Niemców) powiadamianie służb państwowych o nieprawidłowościach to normalna postawa obywatelska. Nie jest dobrze, że ktoś rozsyła do czyichś klientów niepotwierdzone informacje o nielegalnym charakterze jego sprzedaży. Ani to, że bez sprawdzenia wypisuje w wątku "a ja wiem, że działasz w szarej strefie". Ale jeśli ma w ręce potwierdzenie, że tak faktycznie jest - to już jego sprawa co zrobi z taką wiedzą. Doniesienie do US nie jest czymś, czego należałoby się wstydzić. W dalszej części maila Wojtek pisze: Ciekawy wątek (moim zdaniem), ten z serii cyklicznych (o odwetach). Odwetowce, czy to sie kiedys zmieni? 2008-11-07 23:35:16 Autor: murziczek1 (1442) Witam, jestem po prostu wsciekła,wiem ze negi są w zasadzie prawie nieodłącznym elementem allegro ale straszliwie denerwuje mnie sytuacja, gdy osoba mająca przez jakis czas zawieszone konto,nagle ma odwieszone i wystawia odwetowce.kilka miesiecy temu transakcja, dostalam przesyłkę z przeterminowanymi i naprawdę smierdzącymi kosmetykami,w dodatku inne kolory niz chcialam. w sumie to szczegol w tej sytuacji bo i tak powędrowałyby do kosza,gdyby "pachnialy " i wyglądaly jak te,ktore dostalam. Napisalam grzecznie maila, uznalam ze to pomylka,nie doczekalam się odpowiedzi. napisalam do allegro,standardowa formułka. wystawilam nega,zaraz potem zawiesili pannie konto,nie bylam jedyną oszukaną osobą a pewnie bylo tez kilka,ktore negow nie wystawily,w koncu za cos to konto miala zawieszone.dzisiaj odwiesili i niespodzianka!dostalam 3 negi, ze pozna wplata itp.zawsze płacę od razu,zresztą to typowy odwetowiec,ale i tak wpienia. moze allegro pomyslaloby o rozwiązaniu takich sytuacji,osoba dostająca negi za niewywiązanie się w jakis sposob z transakcji, mająca z tego powodu zawieszone konto nie moglaby wystawiac odwetowcow. Na swoje konto pracuję juz jakis czas,jestem uczciwa, powaznie podchodzę do transakcji a tu taka osoba, ktora mnie oszukala, psuje mi jeszcze opinię, pisze nieprawdę.to trochę chore, lepiej jest chyba cieszyc się ze kwota nie byla wielka, nie wystawiac negow i grzecznie udawac ze jest ok?ale chyba nie do konca o to chodzi... rozpisalam sie,przepraszam,ale to naprawdę denerwująca sytuacja Doskonały pomysł Marcela raczej nie wzbudził zachwytu administracji (czyżby tak bardzo bali się rzetelnych opinii userów ? :))) Przeczytałem tylko pierwszy post, na "forómie" rzadko trafiają się dyskusje na dobrym poziomie, tajemnicza ręka jakoś nie wstrzymuje gorących głów przed pisaniem głupot czy wulgaryzmów a IMHO tu jest pole do popisu dla moderatorów. Poziom - kwestia gustu: dla wielu osób w aukcje.org to jest dopiero dno, czy nawet cztery stopy pod mułem dennym. Uważam, że wszyscy odrobinę przeginamy z fetyszyzowaniem cyferek, komentarzy i znaczków SS przy nickach. Neg czasem się należy, a od piszącego zależy czy będzie na tyle uczciwie spisany, aby inni brali go pod uwagę przy zakupach. Na neg odwetowy - zawsze można napisać odpowiedź i tu także jest spore pole do uzasadnienia. Przypomina mi się sytuacja sprzed kilku miesięcy, kiedy w pozytywie wystawionym pewnemu sprzedawcy napisałem, że byłem zmuszony zwrócić zakup, jednak sprzedawca zachował się profesjonalnie i mimo nietypowego zakończenia transakcji uważam, że wszystko odbyło się tak, jak powinno. Dzień później otrzymałem mail od osoby, która chciała coś kupić u tego samego sprzedawcy, z pytaniem co się właściwie stało. Wytłumaczyłem, że nie odpowiadał mi kolor zakupionego przedmiotu. Ustaliłem więc ze sprzedawcą zwrot zakupu z potrąceniem kosztów wysyłki i - choć byłem na całej operacji stratny - to z własnej winy, ale całość obsługi oceniam pozytywnie. Okazuje się, że ludzie czytają komentarze. Może nie wszystkie, ale przynajmniej pierwszą stronę plus negi i neutrale. I - przynajmniej niektórzy - doskonale wyczuwają, kiedy należy zachować ostrożność i jak ustalić "co poszło nie tak, jak trzeba". Neg dla SuperSprzedawcy to problem - ryzyko utratu statusu. Tyle że nikt jak do tej pory nie udowodnił, że te magiczne oznaczenie przy nicku sprzedawcy powoduje jakiekolwiek pozytywne efekty dla sprzedaży. Jest wiele osób, które nie chcą tego statusu, mimo że od dawna im przysługuje. I robią świetne interesy, kiedy inni martwią się "co to będzie, jak stracą SS z powodu odwetowego nega". Nic lub prawie nic się nie stanie. Kupujący doskonale wiedzą, że SS nie gwarantuje kompletnie niczego. Poczytaj czasem posty niektórych SSów: bezczelnych, pyskatych, cwanych. Tacy także się trafiają i choć większości SSom nie jest to na rękę, to co zrobić... Może po prostu przestać tak się napinać na te 100% pozytywów? |
Kolekcjonerstwo, czyli zbieractwo. Jest to gromadzenie wszelkich przedmiotów, dotyczących różnych dziedzin w celu tworzenia zbiorów, wystaw i pokazów. Najczęściej w formie amatorskiej jako hobby. Rozwija się już u dzieci w wieku przedszkolnym - w dzisiejszych czasach często pod wpływem reklam telewizyjnych - szczególnie u dzieci.